Jak załamałam się po wywiadówce w szkole

wywiadowka-szkola-rodzic-odpowiedzialnosc-dziecko-zachowanie

Była wywiadówka, niby nic a często kiedy z niej wychodzę jestem mocno rozbita. Miałam popracować wieczorem, ale jedyne na co mam ochotę to… właściwie sama nie wiem. Te spotkania z wychowawcą są dla mnie zazwyczaj podwójnie stresujące i mentalnie ciężkie. Siedzę, słucham, komentuję (nawet udaje mi się merytorycznie), jednak kiedy wychodzę czuję ścisk w gardle. Oczywiście, nie chcę generalizować, bo to nie jest standard, ale ostatnio jakoś tak jest do kitu..

Może to dlatego, że moja córka rośnie, staje się coraz większa i dziecięce kryzysy nas nie omijają. Już się boję etapu, kiedy wpadnie w etap nastolatki. Choć jak to piszę to muszę przyznać, że nie wiem kiedy de facto zaczyna się ten etap. Niemniej jednak to nie jest już malutka dziewczynka, o której można powiedzieć małe dziecko.

Dlaczego mnie tak siekło? Bo siedzę na tych spotkaniach i słucham o postępach w nauce i zachowaniu. Co w tym takiego? Ktoś by powiedział, normalne. Tak tylko, że ja tak naprawdę słucham o sobie. Mówię tu o zachowaniu!! Ja naprawdę dopiero teraz rozumiem co przeżywała moja matka kiedy chodziła na moje wywiadówki. Dopiero teraz to rozumiem! Rozumiem te emocje, złości i przeżywanie. Choć skala emocji i przeżywania jest inna.

Moja córa jest niezwykłą kompilacją nas dwoje. Ja emocjonalna, on spokojny. Ja szczera do bólu, on wyważony. Ja marzyciel, on realista. Ja nie panuję nad stresem, on mistrz spokoju. Ja umysł poetycki, historyczny, on umysł ścisły. Ja wygadana, on rzeczowy. Różnice niezłe. Zatem nasze dziecko jest taką naszą wybuchową mieszanką. Jest uczuciowa, empatyczna, kulturalna, ale jest przy tym wszystkim inteligentnie dożarta. I to nie dożarta tak chamsko, jaka ja bywam. Ale potrafi czasem tak mądrze „przywalić”, że mi brakuje argumentów. Sarkazm ma we krwi. To naprawdę niezły mix.

W każdym bądź razie Młoda nie do końca radzi sobie z opanowaniem emocji i zastanowieniem się nad skutkami tego co robi. Czyli mówiąc krótko: ma to po mnie. Mimo, że jest bardzo inteligentną osóbką z zacięciem do ścisłych rzeczy, to trudno jej czasem opanować swoje żądze upominania, przeszkadzania na lekcji czy mądrzenia się. Nie ma co wchodzić w to głębiej, bo nie oto w tym wpisie chodzi. Ja po prostu czuję się potwornie winna.

Tak winna. Mam świadomość tego, że to jakie dzieci są zależy od nas. Oczywiście dzieci to dzieci i przechodzą swoje etapy. Ale… ! Ja widzę, że te słabe punkty w jej zachowaniu są moimi słabymi punktami. Ja widzę, że ona jest wierną kopią mnie samej. Ja widzę, że „dostała” ode mnie te cechy, których akurat nie koniecznie chciałam by miała. Ja czuję się winna, że nie udało mi się skutecznie temu zapobiec i że może za mało się postarałam.

Oczywiście błędów w wychowaniu nie da się uniknąć, to naturalne. Kiedy jednak jesteś świadomym rodzicem i umiesz zanalizować siebie to dostrzegasz zależność jaka wywołana jest między twoimi zachowaniami a zachowaniami dziecka. Jesteście połączeni czy tego się chce czy nie. Ja wiem, że wynikłe problemy mają podłoże we mnie. I tyle.

Trochę jest tak, że czuję porażkę w tym zakresie. Gdzieś popełniłam błąd, który wpływa na jej zachowania takie a nie inne. Może nie potrzebnie biczuję się teraz, bo żyjąc w jednym środowisku nie można od tego uciec.  Trzeba wyciągnąć wnioski i pomóc dziecku popracować nad słabymi punktami. Proste? EEEEE, nie. Zawsze powtarzam, że praca nad sobą i wychowanie dziecka to dwie najtrudniejsze sprawy w życiu.

 
A jak Ty sobie radzisz, gdy słyszysz na wywiadówce o słabym zachowaniu twojego dziecka?

Udostępnij

Comments

  1. kacik urody Says: Kwiecień 8, 2017 at 10:47 pm

    Tez mam gula w gardle i rowniez czuje jaby to Pani mowila o mnie .. podskakuje mi cisnienie robie sie czerwona … wkoncu –” pokaz mi Twoje dziecko a powiem Ci jakim jestes rodzicem / czlowiekiem ” czasem mam wrazenie im jesteśmy inteligentniejsi emocjonalnie tym bardziej przejmujemy sie krytyka dziecka.Pewnie i nawet czasem.konstruktywna….

    • Obolała Ogarnięta Says: Kwiecień 9, 2017 at 2:35 pm

      Dzieci są naszym odbiciem i wypadkową nas samych. Wszystko co mają w sobie mają od nas. I niestety dla nas. Niewielu rodziców widzi to, że zachowania dzieci są naszymi zachowaniami. I to nie jest do końca ich wina. Rzeczywiście ludzie inteligentni emocjonalnie dostrzegają to. I choć krytyka bywa trudna, to ważniejsze jest jak wspierać dziecko by modelować zachowania z oddźwiękiem negatywnym. Tak by dziecku w przyszłości łatwiej się żyło.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *