Kierunek światło czyli jak wyjść poza strefę komfortu!

wyjście-poza-strefę-komfortu

Ten tydzień mija pod wezwaniem „wyłaź ze strefy komfortu”. Mentalnie bardzo trudny tydzień. Pełno wyzwań. Taki kołowrotek z chomikiem w środku. Chomik ruszył do pracy. Kołowrotek zapier… i wszystko zaczęło się kręcić. Czyli mój nowy świat rozwoju zawodowego został odpalony. Z jednej strony czuję ulgę, że to już i mogę się spełniać, bo działam. Ale z drugiej lęki i strachy są jeszcze większe. Mamroczą z tyłu głowy do ucha by uciekać gdzie pieprz rośnie. Wrócić do kąta i siedzieć.

W chwili kiedy ruszyłam z miejsca, nastąpiło zwolnienie maszyny, czekam i patrzę. Obserwuję reakcje wokół, patrzę i analizuję sytuacje jakie w związku z tym się dzieją, a do tego muszę jeszcze spojrzeć na własne JA. Dla mojego JA to miażdżąco dobry czas. Miażdżąco, bo to niezaprzeczalne wyjście poza strefę absolutnego komfortu. Komfortu, który był ucieleśnieniem znanego mi świata obaw, przerażenia na to co nieznane. Komfortu, który był wygodny – bo znany. Teoretycznie bezpieczny. Celowo piszę teoretycznie, bo jeśli coś jest znane jest tym samym akceptowane. A to tylko obłuda, płaszcz nałożony przez mózg. By bronić się przed możliwym nadejściem czegoś nowego, nieznanego. A przecież zawsze obce będzie stanowiło zagrożenie.

Gdyby ktoś mnie zapytał czy przygotowałam się odpowiednio na wyjście ze strefy komfortu, powiedziałabym: a można się na coś takiego przygotować? Czy można w 100% powiedzieć, że jesteś gotowy na wejście w ogień? Bo to parzy jak ogień. Emocjonalny ogień. Czy zatem jest w ogóle możliwe wyjście bez emocjonalnego szwanku z takiej sytuacji? Pewnie w rozrachunku końcowym tak, ale na początku – NIE.

Dlaczego?

Emocje jakie temu towarzyszą są przeogromne! A emocje w takiej sytuacji mogą napadać ze zdwojoną siłą. Dla organizmu to prze potworna reakcja stresowa, z którą ciężko mu sobie poradzić. Stres jest tak ogromny, że pewnie gdyby zrobić wykres powstałaby sinusoida. Wznios do góry, spadek na dół. Góra, dół, góra, dół. Potrafi zajechać. Niezły trening dla mózgu. Nie dość, że musi poradzić sobie z sytuacją odmienną niż zazwyczaj, to jeszcze wdraża nowe schematy, z którymi usilnie walczy.

Tak w pełni zrozumiałam to działanie dopiero dziś. Co prawda obserwowałam je sobie przez kilka ostatnich sytuacji na przestrzeni miesięcy. Jak wychodziłam poza swoja strefę komfortu w drobnostkach. Jednak ta teraz, to jest jazda. Jest, bo wciąż trwa. Dziś, jako że piątek, zrozumiałam co się dzieje ze mną w tym tygodniu. Roboczym tygodniu. Teoretycznie spełniam marzenia, robię to co kocham, poświęcam się temu całkowicie – a jestem tak zmęczona i wypalona, że sił do życia nie mam.  Dopadł mnie jakiś rodzaj apatii, smutku, wkurzenia. Bodźce negatywne przebijają się przez te pozytywne.

Początkowo zrzucałam to na ilość pracy i szybkość działania. Pewnie w niewielkim stopniu tak. Jednak dziś wiem, że to zmęczenie jest efektem walki ze sobą. Zrobiłam milowy krok w swoim życiu. Przygotowywałam się do niego latami marząc i wizualizując go sobie w głowie. Ostatnie miesiące poświęciłam na merytoryczne i techniczne przygotowanie. I bum, poszło.

 

Pokonałam lęk, powiedziałam sobie:
kiedy jak nie teraz, walcz! Dla siebie!

 

Zrobiłam to! A małpa w głowie postanowiła bronić się przerzucając lęk w zmęczenie. Ja lęk zamieniłam w krok do przodu, wyszłam poza strefę grozy i weszłam w nieznany rejon. Obszar zdefiniowany nie tylko jako marzenia, ale przede wszystkim ich realizacja. Aha! Wdrażanie własnych marzeń może być wyczerpujące. Mentalnie wyczerpujące.

No cóż, trzeba przyjąć to zmęczenie. Zaakceptować. Pozwolić małpie na taką reakcję obronną. Pozwolić jej walczyć o swoje. Nie będę się siłować, bo przede wszystkim nie mam siły i energii. Jestem za słaba. Emocjonalnie wypluta. Akceptuję to. Świadomie jej na to pozwalam. Ale to nie znaczy, że udzielam jej stałego prawa użytkowania mnie w ten sposób. Co to, to nie. Pozwolę jej na stan wyczerpania, ale tymczasowy. Ja też jestem twarda sztuka – tak łatwo się nie poddam!

Zrobię jej psikus, postaram się odpocząć z dobrymi myślami.

Skup się OBOLAŁA: odpocząć z dobrymi myślami! Rozumiesz?

Rozumiem i bardzo tego chcę. Boję się napisać: tylko czy dam radę? Bardzo chcę wierzyć, że dam…

Udostępnij

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *