Sfrustrowany rodzic a nauczyciel

rodzic-nauczyciel-szkoła-maile-zasady

Coś temat szkoły to się odczepić ode mnie nie może. Ale spokojnie, tym razem trochę z innego punktu. Rodzice! Mam w swoim schowku spisanych myśli różne sytuacje z klasy mojej córki, które gdzieś mocno wryły się w moją pamięć emocjonalną. Czasem po prostu w głowie mi się nie mieszczą pewne rzeczy. Co ludzie potrafią zrobić i jak się zachować. Ale do tej pory uważałam, że może lepiej nie poruszać tego tematu. Niektórych jednak sytuacji już mam serdecznie dosyć.

I tak wczoraj, sprowokowana mailem w grupie rodziców, już nie wytrzymałam. Wbiłam kij w mrowisko. Odpowiedziałam mocnym komentarzem w obronie Pani Wychowawczyni. No ileż można znosić marudzenie, narzekanie i ciągłe negatywne komentarze? I to mówię ja 😉

Moje dziecko ma naprawdę fajną nauczycielkę. Ma dobre podejście do nauki dzieci przy jednoczesnym uczeniu ich samodzielności, przestrzegania zasad, odpowiedzialności za projekty. I wielu innych rzeczy, które na pewno zaprocentują w dorosłym życiu. A do tego genialnie wspiera rodziców (tylko tych chcących oczywiście, co wyjaśni się za chwilę!) w modelowaniu negatywnych zachowań dzieci, tak by pomóc dziecku, a nie je zmieniać. I oczywiście Pani ma swoje słabe strony, jak każdy. Widać, że odpowiedzi w emailach i znoszenie krytyki nie są jej mocną stroną.  Ale zaraz Wam powiem czemu.

Od pierwszego dnia szkoły niektórzy rodzice „jadą” po niej jak im dusza zapragnie. Jak Pani zakomunikowała, że oczekuje od dzieci samodzielności to była obraza, że jak to 7-latek ma się sam ubierać i zawiązywać sobie buty? Bo jak Pani mówi, że w klasie są zasady dla wszystkich i egzekwuje kiedy, któreś dziecko ich nie przestrzega to jest bunt, że jak to krzywdzi się dzieci wymogami. I tysiąc innych rzeczy, które dla mnie są synonimem dobrej nauczycielki. Szczerze to zazdroszczę córce takiego nauczyciela. Ja swoimi nie mam się co chwalić. Wychowawców zawsze miałam do bani.

I dacie wiarę, że to wielu rodzicom się nie podoba?!

Kuriozalne i głupie. Gołym okiem widać jak dzieciom idzie nauka, jak sobie radzą i gdzie pani nauczycielce udało się osiągnąć sukcesy. Niestety w grupie rodziców, od dwóch lat nie usłyszałam i nie przeczytałam pozytywnego komentarza pod adresem pani wychowawczyni. Serio?

Generalnie mój problem jest taki, że kilkoro mam jest w stanie uczepić się absolutnie wszystkiego i wszystko ma dla nich emocjonalnie negatywny wydźwięk. Mają grupę wzajemnego kółka adoracji, gdzie wspólnie nakręcają się do narzekania, bazując oczywiście nie na faktach, lecz emocjach. A nie daj Bóg, żeby ktokolwiek się temu przeciwstawił. Oj to już wtedy upominanie na poziomie!

W każdym bądź razie co do wielu kwestii się nie zgadzam, czasem komentuję czasem nie. Ale jak dotrę już do momentu, gdzie naprawdę granice zostaną już przekroczone, to już powiem co myślę. I tak się stało tym razem. Sfrustrowane matki wylewają pomyje na tą biedną panią, która już ma serdecznie dosyć ciągłej krytyki. Problem roku, bo komunikacja z nauczycielem dla nich odbywa się poprzez maile i Pani na nie odpowiada.

To jedyna forma komunikacji na temat dziecka??? Naprawdę?

Ja się nie dziwię, że ona nie odpowiada na maile. Ja też bym nie odpowiadała. Najgorsze w tym wszystkim jest to, że to nie merytoryczne dyskusje tylko emocje. Emocje, które są złe i totalnie negatywne.  I oczywiście, zaraz się pojawią komentarze: tak ale matki na pewno robią to w intencji dobra dziecka, na pewno mają powody. Kwestia sporna, ale nie zależy mi na podważaniu ich powodów. Mnie chodzi o sposób takich ataków. Wzajemne nakręcanie spirali nagonki. Dla mnie właśnie tak to wygląda. Lepiej na kogoś najeżdżać niż popatrzeć wpierw na siebie.

Niezależnie jednak od powodów, warto byłoby umieć się zachować dobrze, odsunąć emocje i popatrzeć na chłodno. Czy odpowiadanie na maile ma większe znaczenie niż wkład i zasługi w edukację dziecka. Dla mnie jest jednoznaczne, że dopóki to nie wpływa na poziom nauczania, mogę nie dostawać maili. Jako rodzic jestem w stanie sobie z tą słabą stroną wychowawcy poradzić.

A wy co sądzicie?

Udostępnij

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *