Ukraina – kraina kontrastów, wyzwań, ale i pełna uroku

Kijów-Majdan-turystyka-co-zwiedzić

Dziś będzie inaczej niż zwykle. Zamiast opowiadać o sobie i swoich myślach, opowiem o przygodach i odczuciach jakie od 4 lat towarzyszą mojemu związkowi z Ukrainą. Myślę, że to dobry moment dać odsapnąć trochu emocjom jakie mam po powrocie. Wyjazd był super, ale moje pustki, rozdarcia i strachy nie ułatwiły mi odpoczynku. Nie chce mi się nawet o tym mówić.

Z Ukrainą związało nas nasze zawodowe życie. Dotarliśmy tam jeszcze przed zmianami jakie potem wywołał efekt Majdanu. Pamiętam swój pierwszy przylot do Kijowa i zwątpienie jakiego doznałam wyjeżdżając poza teren parkingu lotniska. OMG pomyślałam. Gdzie ja w ogóle jestem. Zaraz Wam krótko o tym opowiem.

Chmielnicki-Sofijski-Plac-Kijów-Ukraina

Bohdan Chmielnicki, Kijów

Kijów, stolica Ukrainy jest 2,5 razy większy niż Warszawa. Ogromna powierzchnia. Ale niezwykle barwna, zielona i z piękną architekturą. Niestety w wielu przypadkach w opłakanym stanie. To zderzenie przy wyjeździe za teren lotniska z blokami, które wyglądają jak te u nas z wielkiej płyty, ale chylące się ku zawaleniu. Na Ukrainie nie ma instytucji spółdzielni czy wspólnoty, która dba o blok, teren wokół, zbiera składki i je remontuje. Tu taka funkcja nie istnieje. Jeśli chcesz pomalować sobie balkon, barierki lub co lepsze ocieplić swoje mieszkanie w bloku – musisz to zrobić sam. W efekcie czego każde mieszkanie wygląda inaczej. Jedno jest ocieplone, jedno jest różowe, jedno w kratkę a inne rozpadające się. Siła kontrastu jest nadzwyczaj duża i trudno to nawet opisać. Bloki są stare, zaniedbane i kiedy popatrzy się na jedną całość – wszystko kompletnie nie pasuje do siebie. Niesamowite. Zwłaszcza kiedy zaraz obok staje wielki, nowoczesny kolos na 40 pięter. Takich zderzeń sprzeczności jest tu mnóstwo. Ten wpis byłby bardzo długi gdybym chciała je wszystkie wymienić.

Kiedy mieszkałam w Kijowie mogłam na co dzień uczyć się nie tylko języka – choć ten wciąż mam niżej niż podstawowy – a poznawać mentalność tych ludzi. Przyznaję, że na terenie całej Ukrainy nie spotkałam się z ani jednym złym potraktowaniem, wręcz przeciwnie. Reakcja na Polkę, która jeszcze na zwykłym bazarku posługuje się polską mową były wręcz urocze. Zawsze traktowano mnie jak swojego, uprzejmie i z pomocą. To niezwykle miłe. A przyznam się, że dogadanie się często było niesamowitym wyzwaniem. Ja znająca angielski, przyzwyczajona, że gdzie polecę na zachód to spokojnie się dogadam. Tu, rzadko można było spotkać osoby, które znają choć podstawy angielskiego. Na szczęście, wraz z młodszym pokoleniem ta ilość angielskojęzycznych wzrasta. Kiedy przeprowadziłam się do Kijowa znałam tylko kilka słów po rosyjsku i uczyłam się wsłuchiwać (jeśli można tak to nazwać) w melodyjność języka. Głównie po to by wyłapywać słówka i starać się łapać całość. Język ukraiński jest o wiele bardziej podobny do naszego, rosyjski ciut mniej. A niestety w zależności od rejonu Ukrainy wybór języka się zmienia. We wschodniej mówią po rosyjsku, w centralnej także, choć w obecnej chwili, bardziej starają się używać ukraińskiego, w zachodniej Ukrainie język ukraiński to mus. Wręcz przy obecnych nastrojach nie lubią posługiwania się językiem rosyjskim. Tu bardziej dążą do zachodu i tym szerszy jest kontekst własnej narodowości.
Przykład: W jednym z hoteli podczas podróży w Karpaty, Pani z Lwowa była oburzona na koleżankę z Kijowa, że ta śmie używać języka rosyjskiego. Zostawmy jednak kwestie języka.

Powiem Wam, że to piękny kraj. Przemierzając go z zachodu na wschód, z północy na południe uważam, że ma swój niepowtarzalny urok. Jak każdy na swój sposób. Ogromne pola rzepaku albo słoneczników, które ciągną się po horyzont. Jadąc widzisz tylko cudną żółć i niebieskie niebo. Jak flaga narodowa. Niesamowity widok.

słoneczniki- ukraina-widok-horyzont

Słoneczniki po horyzont

 

Zabytki są jeszcze piękniejsze.  Szczerze to nawet nie sądziłam, że architektura post sowiecka może mnie tak urzec. Rok temu, przemierzając śladami polskimi i zabytków z przyjemnością i rozrzewnieniem odwiedzałam miejsca pamięci polskiego narodu. Żal tylko, że w wyniku braku funduszy, niszczeją i podupadają. Cerkwie prawosławne, cmentarze, miejsca pamięci z czasów ZSRR także mają swój klimat. Przyznam wam się szczerze, że gdy pierwszy raz usłyszałam o pomyśle pobytu na Ukrainie uważałam, że jak to typowy Polak (tu ironicznie oczywiście!) lepiej rozwijać się na zachód, a nie na wschód. Teraz zarażona przez najbliższych, pałam o wiele większą chęcią zwiedzania tamtych terenów. Ciekawość dziwności i poznania wschodu od środka rośnie z każdym dniem.

 

Kijów - Ławra - Sofijska

Sobór Sofijski ok. 1011 r. Kijów

Przede wszystkim dlatego, że pozwala mi to spojrzeć na życie z innej perspektywy. Jako Polka i Europejka, jestem dumna z tego co osiągnęliśmy w ciągu ostatnich 26 lat. Zrobiono naprawdę dużo. Wcześniej jako narzekacz na wszystko, z łatwością mówiłam, a tego nie ma, a to jest źle, wszystko do dupy! Otóż teraz wiem, że my wykorzystaliśmy tą szansę naprawdę dobrze. Tak, tak wiele zostało zepsute. Ale zmiana otoczenia i podejścia ułatwia dostrzeżenie jak fajnie idziemy do przodu.

Pobyt na Ukrainie dał mi możliwość zrozumienia, ze oni nie mieli tyle szczęścia co my. Po upadku komunizmu był czas na naprawy i zmiany. Niestety, dla nich ten czas został zmarnowany. To dosyć skomplikowany temat. Bo o ile system jest jaki jest, o tyle oni sami niewiele chcą z tym zrobić. Przede wszystkim powinni zacząć od siebie. O tym można by długo mówić i opowiadać, a ja nie czuję się kompetentna by rozkładać to na czynniki pierwsze.

Nie ma dróg, nie ma niczego dla obywateli, poziom korupcji, oszustw i podejścia „każdy sobie rzepkę skrobie” sprawia, że oni nadal stoją w miejscu. Majdan właściwie niczego nie zmienił. A życia tym ludziom, którzy wtedy zginęli, nikt już nie przywróci. Pamiętam ten krwawy czwartek do dziś. Jak w popłochu przed stanem wojennym staliśmy w sklepie 2 godziny by kupić ziemniaki, sól, kasze. Dla mnie, osoby dosyć młodego wieku 😉 przerażające. XXI wiek, a takie rzeczy się dzieją. Majdan wiele mnie nauczył. Wiem, jak wygląda odstrzał z broni maszynowej a jak z krótkiej. Co robić, kiedy zagrożenie życia nagle Cię dopada. Jak przygotować się na wypadek wojny – choć czy można się na to okrucieństwo przygotować? Dla mnie, to co wtedy Ci ludzie tam zrobili, było niebywałe. Spacerując po Majdanie i patrząc na ich twarze, łzy płynęły mi po twarzy. To trudno opisać jak niesamowite było to co tam zrobili, jak się zorganizowali i jakiego ducha walki mieli.

Majdan-Ukraina-ludzie-duch-walki

Majdan Ukraina – 02.2014

Po minionej wizycie w Odessie nabrałam jeszcze większego smutku i współczucia do tych ludzi. Kijów to stolica, tu jest drożej, większy dobrobyt, ciut więcej możliwości działania i pewnie pracy. Ciekawostka: tu widać różnicę w klasach. U nas jest duża klasa średnia. Tu, jest albo bogacz albo biedak. Poziom klasy średniej jest wciąż znikomy. Albo jeździsz Porsche albo Ładą.

Jednak wizytowana przeze mnie teraz Odessa wywołała we mnie duży smutek. Poza ścisłym centrum, które jest piękne i zabytkowe, spędziłam 2 dni na byciu w mniej popularnych okolicach. Przerażające. Ci ludzie naprawdę klepią biedę. Przyzwyczajeni do radzenia sobie w trudnych warunkach walczą o przetrwanie. Z przykrością widać, że na różne sposoby, nie tylko te legalne. Ale nauczeni funkcji pt. przetrwanie dają sobie świetnie radę. Oczywiście, generalizuję, bo na pewno widziałam tylko skrawek prawdy i pewnie wciąż za mało, ale napawa mnie smutkiem jak pozostawieni są sami sobie. Z punktu widzenia obywatel-państwo nic się nie zmienia.

Pomnik-Odessa-Caryca-Katarzyna-Wielka

Caryca Katarzyna, Odessa

Świat też już zapomniał, że 800 km od Kijowa toczy się wojna. Ludzie nie mają domów, bomby spadają, a dzieci bawią się odłamkami i szukają jedzenia. My w wolnym, europejskim świecie nie zwracamy już na nich uwagi. A to przecież tak blisko nas.

Jednak Ukraina to piękne miejsca z wielką historią, warte zobaczenia. Czarnobyl, Kijów, Charków, Lwów, Odessa, Kamieniec Podolski, Bukovel czy całe Zakarpacie to miejsca naprawdę warte poświęcenia im czasu. A ludzie są niezwykle mili, przyjaźni i pełni sympatii do nas, Polaków. Czasem nawet nam zazdroszczą, że my już tak daleko zaszliśmy. Warto tu przyjechać, poznać, zobaczyć i zwiedzić.

 

Zakarpacie-Ukraina-Bukovel

Karpaty

Przepraszam, że się tak rozpisałam. Historii o Ukrainie, ich skrajnościach, mentalności, błędach i zwycięstwach nad systemem oraz ciekawych miejscach i przygodach, mam bardzo dużo. Może kiedyś uda się to wszystko spisać. Mimo wielu zastrzeżeń systemowych, mam dużo sympatii dla ich kraju i ich samych. Wbrew wszystkiemu jesteśmy bardzo do siebie podobni. Tylko, że nam udało się zaznać normalnego życia. Choć funkcja normalności bywa pojęciem względnym. Jednak nam z pewnością już się udało wydrzeć z rąk systemu, który ciemiężył nas wiele lat po wojnie.

Trzymam kciuki by i im się w końcu udało. Choć osobiście uważam, że to jeszcze kwestia pokolenia.

Udostępnij

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *